Niespodzianka
Właściwie to były cztery niespodzianki. Aż cztery niespodzianki w jednym dniu! Pierwszą sprawił nam nasz nowy kolega, Jacek Bielik. Był zawsze wesoły, ale tego ranka wszedł do klasy bez słowa, chyłkiem zajął miejsce i wsadził nos w książkę. -- Co ci jest? -- spytał go Wojtek. Jacek uśmiechnął się, ale był zmieszany i nic nie odpowiedział. Z drugą niespodzianką przyszła pani. -- Wiecie już -- powiedziała -- że dziś jest 12 paździornika i obchodzimy Dzień Wojska Polskiego. Chciałam wam o naszym wojsku sama opowiedzieć, ale tak się szczęśliwie złożyło, że zrobi to za mnie ktoś inny. Zresztą jestem pewna, że zdążyliście się już o tym dowiedzieć. Powiedziała to i powiodła oczami po klasie, zatrzymała się nieco dłużej na Jacku. "Aha -- pomyśleliśmy.--To tę wiadomość Jacek przed nami ukrywał. Widocznie spotkał panią przed lekcjami i pani mu o wszystkim powiedziała. Ale dlaczego nam nie powiedział?" Trzecia niespodzianka wydarzyła się w chwilę później. Bo oto drzwi się nagle otworzyły i ukazał się w nich wojskowy mundur. Poderwaliśmy się na równe nogi. Wojtek, który znał się na wojskowych stopniach, szepnął za moimi plecami: