Stoliczku, nakryj się cz.4

I powiada: -- Idź z nią dalej! Idź do domu, chłopcze miły, masz tu klejnot nad klejnoty. On rozumu cię nauczy i rozsądku wici kiej cnoty. Bierze chłopiec torbę ową i znów Jbdzje borem, lasem, ai znów ujrzał znaną karczmę wieczorowym, cichym czasem Wchodzi, każe dać wieczerzę, a gospodarz z nim gawędzi: Jak daleko ma do domu i jak w drodze czas swój spędzi? Potem torbę bierze w rękę. I -- co kryje się w niej? -- pyta. Na to krawczyk odpowiada: -- O, to rzecz jest znakomita! Gdy się rzeknie: "Wyła z worka, mądry duchu w nim zaklęty", wnet nauczy cię rozumu chochlik w torbie tej zamknięty. Krawczyk kładzie się do łóżka. Oberżysta worek bierze, ta jemnicze mówi słowa, posiąść torbę pragnie szczerze. A wtem z torby kij wyskoczy i nuż grzmocić plecy jego, a przemawiać: "Oddaj cudze! A nie kradnij! Pilnuj swego!" Strasznym krzykiem przebudzony, krawczyk z łóżka się porywa. Słucha... Zbity oberżysta o ratunek jękiem wzywa. Oddał osła, oddał stolik. Kij do worka wtedy wrócił.' Chłopiec poszedł do swej chaty i wesoło w drodze nucił. A gdy ojca ucałował, to poprosił wioskę całą. Z łaski stołu czarownego ucztę sprawił im wspaniałą. Potem osła wziął za uszy Każdy srebrne miał talary. Odtąd żyli już w dostatku z młodym krawcem krawiec stary.