Stoliczku, nakryj się cz.3
Krawczyk czule podziękował i znów idzie w swoją drogę. Wkrótce zmęczył się ogromnie. -- Nie, już dalej iść nie mogę. A tu znany oberżysta uśmiecha się w drzwiach gospody. -- Proszę do mnie, bardzo proszę! Niech waść wejdzie, panie młody! Mam tu jadło wyśmienite i wyborne mam na poje. Niech zaszczyci mnie jegomość, niechże wejdzie w progi moje! Do gospody krawczyk wchodzi, je i pije aż do syta. A gdy wszystko zmiótł ze stołu, o zapłatę szynkarz pyta. Więc dno stajni go prowadzi chłopiec mówiąc: "Ujrzysz czary". I za uszy ciągnie osła. Wnet sypnęły się talary. Potem do snu się ułożył. A tymczasem oberżysta, wielki nicpoń i lądaco, z drzemki chłopca wnet korzysta bierze osła cudownego i ukrywa w swej komorze, ii podstawia podobnego i we wzroście, i w kolorze. Rano krawczyk ze snu wstaje, ciągnie osła -- czeka cudu, lecz oślisko tylko ryczy, a talarów ani dudu. Więc znów wraca do staruszka i na dolę swą się żali. Starzec torbę mu wynosi.